Strona główna » Ciekawostki » Z pamiętnika podróżnika: Agroturystyczna majówka

Artykuły serwisu


Z pamiętnika podróżnika: Agroturystyczna majówka


Dodano: 2012-06-05

Drukuj


Długi weekend to dobra okazja do wyjazdów Polaków w różne regiony naszego kraju i świata. Część osób wyruszyła nad polskie morze, część w polskie góry, inni w ofercie last minute zdecydowali się na podbój Egiptu, Turcji i Monako, jeszcze inni pozostali w domowym zaciszu. 

Wyruszyłam i ja podziwiać piękno polskich krajobrazów. Tym razem nie wybrałam hotelu 5-gwiazdkowego z różnymi atrakcjami, a w zgodzie z naturą, postawiłam na agroturystykę. Z definicji agroturystyka „jest rodzajem turystyki wiejskiej i charakteryzuje się powiązaniem usług turystycznych z gospodarstwem rolnym” (1), więc tym razem sielsko i anielsko.  Podróż, co tu opisywać?  Polskie drogi wszyscy znamy, więc może bez większego komentarza, tłok wszędzie, korki też. Postój w dobrej karczmie przy trasie E7 niedaleko Miechowa.

Czytaj dalej


REKLAMA



Tradycyjna kuchnia, uśmiech kelnerki, czysto i wykwintnie, smacznie i w przyzwoitej cenie. Nocleg nieopodal Krakowa. Gospodarstwo znalazłam we wszechwiedzącym Google, w małej miejscowości, koło Myślenic. Miało być pięknie, a niestety nie było. Gospodarstwo samo w sobie dobrze przemyślane, wyposażone i zagospodarowane, ale prowadzenie już na wiele niższym poziomie. By przyjmować gości trzeba mieć w sobie ten dar, nie wystarczy mieć ładne pokoje. A niestety niektórzy uważają, że wystarczy łóżko i nic więcej. Przysłowie gdzie kucharek sześć…  zmieniłabym na  gdzie gospodarzy sześć, tam nie ma co jeść.  Gołym okiem było widać, że do rządzenia wszyscy, a do organizacji i dobrej obsługi gości - nikt. O wszystko musiałam prosić, a gospodarzy w domu trzeba było szukać, tak, jakby uciekali przed gośćmi. W atmosferze dziwnego braku kontaktu z gospodarzami przetrwałam jakoś te dwa dniu  i wyruszyłam dalej w podróż.

Tym razem było już jak u mamy. Do tego miejsca, które zresztą polecam, wracam co roku. Rewelacyjne gospodarstwo w gminie Czarny Dunajec, gdzie gości wita uśmiechnięta gospodyni i gospodarz , którzy dają z siebie dużo więcej niż inni. Pokoje wyposażone komfortowo, wyżywienie na najwyższym poziomie, aż żal wracać do domu. Góralską gościnność było widać na każdym kroku, co zauważyłam nie tylko ja, ale także inni turyści, którzy w długi majowy weekend przebywali w tym gospodarstwie. Wracam tu, by podziwiać nie tylko piękne górskie widoki, ale zjeść dobrą kwaśnicę, korbacze i oscypki. A świeży chleb na stole najlepiej smakuje z samym masłem. Mimo, iż lubię komfort hotelowych wyjazdów, harmonia i ład panujący w tym gospodarstwie sprawia, że chce się tu wracać. I jest to kwintesencja dobrze prowadzonej działalności agroturystycznej. Nie piękne pokoje, a atmosfera panująca w gospodarstwie sprawia, iż turyści lubią tę formę wypoczynku. Zastanawiam się, dlaczego jednym udaje się prowadzić dobre gospodarstwo agroturystyczne, gdzie goście zabiegają o pokój, a innym nie? Ceny bardzo konkurencyjne w porównaniu z hotelami, a dużo większy komfort i swoboda. To na plus dla agroturystyki, ale tej dobrej, z prawdziwego zdarzenia, gdzie gospodarz uśmiechnięty wozi gości ciuchcią po lesie (zrobioną zresztą przez jednego znajomego turystę), raczy śliwowicą łącką (polecam tak zwanego „palonego” -  śliwowica trochę podgrzana, sok malinowy i zapałka – podpalić, zgasić dłonią, zamieszać i wypić ) . Gospodyni gotuje przysmaki tak, że nie sposób odejść od stołu. I to urocze pytanie:  „Czy może nie za mało”? A goście uśmiechnięci, zadowoleni spędzają miło czas na łonie natury, korzystając z uroków górskich wycieczek. Po całym dniu intensywnych eskapad wracają  do gospodarstwa, gdzie czeka na nich drugi dom. Właśnie takie  powinno być dobre gospodarstwo agroturystyczne, gospodarstwo, w którym styka się  prawdziwe codzienne życie polskiej wsi z zadowoleniem turystów, często typowych „mieszczuchów”.  I takich długich weekendów życzę każdemu. A najbliższy już niedługo. Dwa miejsca, warunki podobne,  a jakże różne światy i style obsługi gości. Do pierwszego pewnie nigdy już nie zawitam, do drugiego zapewne z wielkim sentymentem wrócę za rok.

Aleksandra Lewandowska

1) Kmita E., Majewski J. „Gospodarstwo agroturystyczne. Budowanie własnej oferty”, w: Gospodarstwo Agroturystyczne. Poradnik, red. L. Powichrowski, MIPS Warszawa 1997


Komentarze:

W jakiej pozycji śpimy najczęściej ...więcej»

10 rzeczy, które pokochasz na farmach Roter Hahn ...więcej»

Wakacje z przedszkolakiem. Przyjemność czy wyzwanie? ...więcej»

Jak się nie rozstać po wspólnie spędzonych wakacjach? ...więcej»

Poznaj fakty. Oblicz zyski. Inwestuj! ...więcej»

Materiał szkoleniowy dla gastronomii: Sztuka składania serwetek (VIDEO) ...więcej»

Test dla hotelarzy 8 - Technik hotelarstwa ...więcej»

Polacy najchętniej spożywają Finlandia Vodka ...więcej»

Poważnie myślisz o swojej karierze w hotelowej sprzedaży? Oto dziesięć rekomendacji ...więcej»

Nowe menu Hiltona z systemem kolorowego kodowania ...więcej»

Polecamy również przewodniki Stayfolonger na stronach...

2017-05-24, 16:28:23 ~Agata

Bardzo dziękuję za ten artykuł. Nie ma to jak przeczytać...

2017-05-18, 15:23:01 ~Budrys

Problem występuje nie tylko z nazwami hotel, motel czy...

2017-05-03, 15:36:59 ~Mentis

Te gofry są niesamowite mają charakter i swoją tradycje. Co...

2017-04-10, 09:41:19 ~Monika

Przecież IHG sprzedało Hiltonowi budynek gdzie mieści się...

2017-03-22, 14:59:51 ~Maciekk

Koneser i pomysł na Muzeum Polskiej Wódki to naprawdę...

2017-03-20, 20:39:44 ~mlody022

Bardzo potrzebna i słuszna inicjatywa:)

2017-03-16, 20:31:48 ~Hanna Burno

No dobrze, że wstawili okna i zrobili elewację. Jakoś to...

2017-03-15, 13:17:31 ~M

lepiej póżno niż wcale-myślenie ma przyszłość!

2017-02-07, 18:07:51 ~rympał

stat4u

Copyright ©2015 Hotelinfo24.pl - Wszelkie prawa zastrzeżone

O PORTALU | REGULAMIN SERWISU | REKLAMA W PORTALU  | KONTAKT

Ta strona wykorzystuje pliki cookie. Korzystając ze strony wyrażasz zgode na używanie cookie.  Więcej informacji